Kryzys w branży TSL 2026. Dlaczego polski transport znalazł się na skraju wydolności?

Podczas gdy polska gospodarka nadal notuje umiarkowany wzrost, branża transportowa przechodzi jeden z najtrudniejszych okresów w swojej historii. Sektor TSL (transport–spedycja–logistyka), który jeszcze w 2023 roku bił rekordy wzrostu, dziś mierzy się z gwałtownym spadkiem rentowności, falą upadłości oraz dramatycznym niedoborem kierowców i taboru.

Eksperci branżowi nie mają złudzeń — rok 2026 może okazać się najtrudniejszym momentem dla polskiego transportu drogowego od ponad dwóch dekad.

Branża transportowa w Polsce w kryzysie

Obserwowany spadek dostępności samochodów ciężarowych nie jest chwilowym załamaniem rynku. To efekt wieloletnich problemów strukturalnych, które dziś uderzają w firmy transportowe z pełną siłą.

Rosnące koszty działalności, zatory płatnicze, ograniczony dostęp do kierowców oraz spadająca liczba przewoźników sprawiają, że wiele przedsiębiorstw walczy wyłącznie o utrzymanie płynności finansowej.

Jeszcze kilka lat temu polski transport był jednym z motorów europejskiej gospodarki. Dziś coraz częściej mówi się o ryzyku „transportowego blackoutu”.

Lawinowy wzrost upadłości firm transportowych

Początek 2026 roku przyniósł wyraźny wzrost liczby upadłości i wniosków o niewypłacalność w sektorze TSL. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy jednoosobowych działalności gospodarczych, gdzie liczba bankructw wzrosła aż dwukrotnie w porównaniu z analogicznym okresem 2025 roku.

To sygnał, że najmniejsze firmy — stanowiące fundament polskiego transportu drogowego — przestają być odporne na rosnącą presję kosztową i niestabilność rynku.

Zadłużenie branży TSL osiągnęło rekordowy poziom

Na koniec 2025 roku łączne zadłużenie branży TSL wyniosło niemal 3,3 miliarda złotych. To wzrost o ponad 7% rok do roku.

Największy udział w zadłużeniu mają firmy zajmujące się transportem drogowym towarów. Ich zobowiązania przekroczyły 2,46 mld zł, co stanowi aż 75% całego długu sektora.

Najważniejsze dane pokazujące skalę kryzysu:

  • ponad 38 tys. firm TSL zmaga się z problemami płatniczymi,
  • ponad 28 tys. z nich działa w transporcie drogowym,
  • średnie zadłużenie jednej firmy transportowej wynosi już 86,5 tys. zł,
  • 84% przedsiębiorstw skarży się na opóźnienia w płatnościach od kontrahentów,
  • co ósma firma transportowa sama nie reguluje zobowiązań na czas,
  • zadłużenie sektora magazynowania i usług wspomagających transport przekroczyło 400 mln zł.

Zatory płatnicze stały się dziś jednym z największych zagrożeń dla utrzymania płynności finansowej w całym sektorze logistycznym.

Firmy ograniczają floty i wycofują ciężarówki

Drastyczny spadek dostępności samochodów ciężarowych jest bezpośrednio związany z redukcją flot transportowych.

Przedsiębiorcy, próbując ograniczyć koszty, masowo rezygnują z inwestycji w nowy tabor i wycofują najmniej rentowne pojazdy. Dla wielu firm to jedyny sposób na przetrwanie.

Dane Biura Transportu Międzynarodowego przy GITD pokazują, że pod koniec 2025 roku liczba licencjonowanych przewoźników międzynarodowych spadła do 43 924. Oznacza to odpływ niemal 10% firm z rynku w ciągu zaledwie jednego roku.

Jeszcze bardziej niepokojący jest spadek liczby nowych wypisów. W 2025 roku wydano ich jedynie 6482 — to najgorszy wynik od pięciu lat.

Kryzys kierowców zawodowych coraz większym problemem

Deficyt kierowców zawodowych przestał być problemem rekrutacyjnym. Dziś to jedno z największych ograniczeń dla całego europejskiego łańcucha dostaw.

Szacuje się, że już około 17% etatów kierowców pozostaje nieobsadzonych. Jeszcze kilka lat temu było to około 7%.

Eksperci alarmują, że do końca 2026 roku w Europie może brakować nawet 2 milionów kierowców zawodowych.

Dlaczego brakuje kierowców?

Powodów jest kilka:

  • średni wiek kierowcy zawodowego w Europie wynosi obecnie 47 lat,
  • jedna trzecia pracowników ma ponad 55 lat i wkrótce przejdzie na emeryturę,
  • osoby poniżej 25. roku życia stanowią mniej niż 6% kierowców,
  • wysokie koszty zdobycia uprawnień odstraszają młodych kandydatów,
  • zawód nadal wiąże się z niskim komfortem życia i długą nieobecnością w domu,

Sytuację dodatkowo komplikują zmiany geopolityczne oraz nowe regulacje wprowadzone w 2025 roku, które utrudniły zatrudnianie kierowców spoza Unii Europejskiej.

Choć liczba cudzoziemców zgłoszonych do ZUS nadal utrzymuje się na wysokim poziomie, liczba wydawanych świadectw kierowcy znacząco spadła. W 2025 roku wydano ich o niemal 16% mniej niż rok wcześniej.

Czy grozi nam transportowy blackout?

Coraz częściej mówi się o ryzyku tzw. transportowego blackoutu — sytuacji, w której branża nie będzie w stanie obsłużyć rosnącego popytu na przewozy.

Przy ograniczonej liczbie kierowców i malejącej dostępności ciężarówek nawet chwilowy wzrost zapotrzebowania może doprowadzić do poważnych problemów logistycznych i gwałtownego wzrostu stawek frachtowych.

Pierwsze symptomy tego zjawiska są już widoczne na rynku.

Jednocześnie warto pamiętać, że europejska gospodarka nadal opiera się na konsumpcji i ciągłym przepływie towarów. Produkcja nie zwalnia, a handel wciąż potrzebuje sprawnego transportu.

To właśnie dlatego uważamy, że obecny kryzys może stać się punktem zwrotnym dla branży TSL — momentem oczyszczenia rynku i początkiem odbudowy sektora na bardziej stabilnych fundamentach.

Co dalej z polskim transportem?

Bez systemowych zmian sytuacja może się pogłębiać. Branża potrzebuje przede wszystkim:

  • stabilizacji kosztów prowadzenia działalności,
  • poprawy płynności finansowej firm,
  • skutecznych programów szkolenia nowych kierowców,
  • uproszczenia procedur zatrudniania pracowników spoza UE,
  • wsparcia inwestycji w nowoczesny tabor.

Jeśli działania naprawcze nie zostaną wdrożone odpowiednio szybko, niedobór taboru i kierowców może stać się trwałą barierą rozwoju polskiej gospodarki i całego sektora logistycznego.